Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. Zamknij

Dzień bez Przekleństw - Kartka z kalendarza - Szkolnastrona.pl

Pomoc techniczna

Telefon: 34 377 06 51

Obsługa klienta

Telefon: 34 377 06 50

Wyszukiwarka

Formularz wyszukiwania

Dzień bez Przekleństw

17.12.2017

Dzień bez Przekleństw

Wolę brzydotę
Jest bliżej krwiobiegu
Słów ... (Stanisław Grochowiak, Czyści). Nie dziś. Dziś będziemy nad wyraz kulturalni i grzeczni. Nie rzucamy przekleństw. Czyli czego właściwie?

Słowo "przekleństwo" jest ogólnym określeniem dla grupy słów hebrajskich oraz greckich o wspólnym znaczeniu zapowiadania zła, albo inaczej "wyrażone przez kogoś życzenie, aby kogoś innego spotkało coś złego". I, jak podaje słownik, w kolejnym znaczeniu "przyczyna czyjegoś nieszczęścia". Więc nie rzucajcie przekleństw na nikogo ani dziś, ani nigdy :).

Tytułowe "przekleństwa" mają inne znaczenie - to grupa słów używanych, aby rozładować napięcie występujące z powodu uniesienia emocjonalnego lub negatywnych bodźców docierających do jednostki, inaczej wulgaryzmy.

Wulgaryzmy, ze względu na sytuacje, w jakich się ich używa, podzielić je można na grupy:

- przekleństwa, czyli grupa słów używanych, aby rozładować napięcie występujące z powodu uniesienia emocjonalnego lub negatywnych bodźców docierających do jednostki,
- używane w celu świadomego obrażenia drugiej osoby albo grupy ludzi,
- używane w celu wyrażenia lekceważenia czegoś lub kogoś,
- używane jako słowa zastępcze, wieloznaczne, jako zmiennik słowa o innym znaczeniu, uwypuklający np. krytykę,
- funkcja dehumanizująca poprzez poluzowywanie norm obyczajowych, by przyzwyczaić do ich łamania, czyli wysoce kontrowersyjna, gdy jest stosowana np. w stosunku do żołnierza szeregowego w wojsku,
- humorystyczne osobliwości słowne, nawyki, natręctwa słowne, „słowa-przecinki”,
- funkcja estetyczna, artystyczna, abstrakcyjny humor, artyzm słowny, np. turpizm, wywoływanie szoku estetycznego (por. katharsis), osobliwe, kontrastowe, oksymoroniczne lub abstrakcyjne, paradoksalne, absurdalne zestawienia.

Zatrzymajmy się na chwilę na funkcji artystycznej wulgaryzmó w poezji polskiej. Turpizm, bo ten przypadek mam na myśli, pojawił się po 1956 roku i posługiwali się nim: Stanisław Grochowiak, Ernest Bryll, Andrzej Bursa i inni. Programowo przedstawiciele turpizmu włączyli do swoich utworów motywy brzydoty, kalectwa, choroby, śmierci. Opisywali przedmioty, krajobrazy i zjawiska odrażające (zniszczenie, przemijanie, starzenie się, rozkład), co miało służyć uwiarygodnieniu przedstawionej wizji świata, pomóc w afirmacji rzeczywistości ze wszystkimi jej aspektami. (Źródło: Wikipedia)

Ja jednak wolę słuchać poprawnej, pięknej naszej polszczyzny, z przestankami, oddechowymi pauzami w miejscach przecinków. Zachwyćmy się bardziej tym, co piękne, bez podkreślania, tego, co brzydkie. A przekleństwa w każdym z powyższych znaczeń są szkaradne. A kysz!